Quidquid Latine dictum sit, altum videtur – czyli trochę o łacinie w prawie

Dura lex, sex led, ignorantia iuris nocet, in principio, prima facie… Język prawniczy naszpikowany jest łacińskimi zwrotami i paremiami, z których chętnie korzystają tak adwokaci, jak i sędziowie, prokuratorzy i inni przedstawiciele zawodów prawniczych. Wiecie, jak to jest – jak w tytule: cokolwiek powiesz po łacinie, brzmi mądrze. 🙂 Dlatego dzisiaj będzie trochę nietypowo – o zwrotach łacińskich, które pojawiają się nader często czy to w słowie pisanym (także w uzasadnieniach wyroków), czy to w mówionym.

Oczywiście nie da się w jednym poście opisać wszystkich używanych w języku prawniczym zwrotów łacińskich, dlatego też starałam się wybrać te najczęstsze (zresztą, których sama również używam 😉 ).

I na początek zaczniemy od „na początku”, czyli in principio. In principio pojawia się najczęściej przy cytowaniu przepisów, np. „zgodnie z artykułem takim a takim in principio”, co oznacza, że cytujący miał na myśli początek tego artykułu. Niektórzy zamiast in principio powiedzą zdanie pierwsze (jeśli przepis ma wyodrębnione zdania), ale w sytuacji, kiedy stanowi on jedno zdanie złożone z wielu elementów, wówczas in principio się przydaje i wskazuje, o co konkretnie nam chodzi. Z drugiej zaś strony mamy in fine, które oznacza „na końcu, pod koniec” – i jest stosowane na takiej samej zasadzie, jak już omówione in principio.

W sprawach karnych często można się spotkać z określeniami postępowanie w fazie ad rem albo ad personam. Ad rem oznacza, że postępowanie przygotowawcze co prawda się toczy, ale na razie tylko „w sprawie” – nie mamy jeszcze podejrzanego, nikomu nie zostały przedstawione zarzuty. Z kolei, kiedy prokurator wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów konkretnej osobie, która staje się już podejrzanym, postępowanie wchodzi w fazę ad personam, czyli „przeciwko osobie”.

Jedną z naczelnych zasad postępowania karnego jest zasada in dubio pro reo, która znalazła swój wyraz w art. 5 § 2 k.p.k. In dubio pro reo oznacza nic innego, jak „wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego”. Użycie tej paremii może oznaczać, że w sprawie pojawiły się takie wątpliwości, których sąd nie może rozwiać w drodze postępowania dowodowego czy oceny dowodów. Osobiście miałam z nią do czynienia niezwykle rzadko – i to raczej w mowach obrończych.

Strony, a i często sąd używa określenia ratio legis, co oznacza „uzasadnienie, podstawę, sens ustawy, przepisów”. Mówimy np.: „ratio legis przepisu tego i tego wskazuje na…” albo „w tym przypadku należy wziąć pod uwagę ratio legis przepisu”. Stanowi to odwołanie nie do samej treści przepisu, ale do tego, co legło u podstaw ich wprowadzenia do ustawy.

Oczywiście w języku prawniczym pojawiają się też inne określenia zaczerpnięte z łaciny takie, jak dolus, animus, bona fides, vis maior, ale te częściej widywane są na gruncie postępowania cywilnego. Wszelkie paremie zaś typu dura lex, sex lex czy ignorantia iuris nocet pojawiają się najczęściej w mowach końcowych, na zakończenie postępowania, rzadziej występują w słowie pisanym. Są też takie zwroty czy wyrażenia po łacinie, które możemy zaobserwować na kolumnach Sądu Najwyższego, ale usłyszeć na sali sądowej – to się rzadko zdarza. Nie dlatego, że są one przestarzałe i nie odpowiadają obecnym realiom, tylko dlatego że jakoś tak wyszły z użytku. 😉

Na tym kończę tę krótką lekcję łaciny. Może dzięki niej język prawniczy nie będzie już taki niezrozumiały 😉

Dodaj komentarz